czwartek, 24 grudnia 2015

Rozmowa z Rafałem Jonkiszem


Mister Polski 2015, osiemnastoletni Rafał Jonkisz z Rzeszowa oprócz tytułu najprzystojniejszego mężczyzny w Polsce ma już na swoim koncie między innymi udział w ćwierćfinale programu "Mam talent!" oraz tytuł wicemistrza świata Show Dance 2014. Mimo ogromnego szumu medialnego wokół jego osoby, Rafał poświęca się przede wszystkim swojej największej pasji - akrobatyce. Już wkrótce będziemy mieli okazję podziwiać jego umiejętności na autorskim show akrobatycznym Jonkers Fly Tour. Udało mi się porozmawiać z Rafałem w hotelu Sound Garden, w którym Mister wypoczywa w trakcie weekendowych wypadów do stolicy. W specjalnym wywiadzie Rafał Jonkisz opowiada między innymi o swoim zainteresowaniu akrobatyką, pobycie na Filipinach oraz zdradza swoje świąteczne plany.


Jesteś nie tylko tegorocznym Misterem Polski, ale przede wszystkim sportowcem, akrobatą. Jak zaczęła się Twoja przygoda ze sportem?

Już od najmłodszych lat sport był moją wielką pasją, trenowałem różne dyscypliny takie jak piłka nożna czy lekkoatletyka. Akrobatykę poznałem w czasach gimnazjalnych, to był sport który najbardziej do mnie przemawiał, więc postanowiłem spróbować swoich sił w Szkole Mistrzostwa Sportowego, gdzie był profil akrobatyczny. Mieliśmy fajny sprzęt i salę. Ten sport mi imponował, bo jest efektowny i moi starsi koledzy, którzy już trenowali tę dyscyplinę, ciągnęli mnie w tym kierunku. Trenuję akrobatykę już od sześciu lat, kończę właśnie Szkołę Mistrzostwa Sportowego i po maturze chciałbym, aby moja pasja była kontynuowana.

Każdy sport nie tylko pomaga dbać o formę, ale też uczy człowieka pewnych wartości. Czego na co dzień uczy Cię akrobatyka?

Akrobatyka przede wszystkim wpoiła mi takie wartości jak determinacja, samozaparcie – cechy, które są pożądane w życiu. Przez te wszystkie godziny spędzone na sali miałem okazję naprawdę dostać lekcję życia. Ten sport może być bardzo pomocny, teraz się o tym przekonuję. Zauważam, że pewne cechy się we mnie ujawniają, jest mi łatwiej do czegoś dążyć, o coś zawalczyć. To samozaparcie jest we mnie i z tego się cieszę.

Mieliśmy okazję zobaczyć to samozaparcie, gdy walczyłeś o tytuł Mistera Wakacji, potem Mistera Polski, a następnie pojechałeś na konkurs Mister International. Jak wspominasz udział w tych konkursach i co skłoniło Cię do wzięcia w nich udziału?

No tak, brałem udział w konkursie na Mistera Wakacji, w sumie z dużego przypadku. Napisała do mnie organizatorka, która zauważyła mnie w „Mam talent!”, z propozycją czy nie chciałbym wystąpić w tym konkursie. Miał go prowadzić Rafał Maślak, więc pomyślałem „Czemu nie, spróbuję swoich sił”. Chciałem poznać Rafała, poznać chłopaków. Mimo że się długo zastanawiałem nad tą decyzją, na dwie godziny przed konkursem zdecydowałem się, że pojadę i spróbuję swoich sił. Udało mi się, zdobyłem pierwsze miejsce. To zarazem była przepustka do finału Mistera Polski, więc był to naprawdę jeden wielki przypadek. Z jednej propozycji, którą dostałem od dziewczyny na Facebooku pojawiła się możliwość wystąpienia w finale Mistera Polski. W przeciągu dwóch-trzech miesięcy wiele się działo, były zgrupowania, poznałem wiele ciekawych osobowości i stałem się bogatszy o wiele nowych doświadczeń.

W ramach konkursu Mister International miałeś okazję odwiedzić Filipiny i poznać tamtejszych mieszkańców. Jak Polska i Polacy są postrzegani przez Filipińczyków? Co najbardziej spodobało Ci się w tym kraju?

Przede wszystkim zostałem miło ugoszczony, bo z tego co zdążyłem zauważyć przez te dwa tygodnie Filipińczycy są bardzo gościnnymi i życzliwymi osobami. Nie przeszkadzało im to, że byłem inny od tamtejszej ludności. Wręcz przeciwnie, chcieli mnie poznać i porozmawiać ze mną, nawiązać jakikolwiek kontakt. Przyjęcie na Filipinach było dla mnie naprawdę niesamowite. Jestem z tego powodu bardzo zadowolony, to jest doświadczenie którego nikt mi nie zabierze i momenty, które zapamiętam do końca życia.

Ostatnio często bywasz w Warszawie, można powiedzieć że żyjesz na dwa domy. Jakie miejsca najbardziej podobają Ci się w stolicy?

W sumie to ja Warszawy jeszcze nie znam, bo nie miałem okazji jej pozwiedzać, dowiedzieć się czegoś o ciekawych miejscach, muzeach. Moje pobyty tutaj polegają głównie na przemieszczaniu się metrem, tramwajem do różnych miejsc takich jak choćby stacje telewizyjne. Może wizualnie mam już świadomość jak to wszystko wygląda, jednak to miasto, mimo że już mnie polubiło, to nadal jest mi obce.

Jesteśmy tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Na wigilijnym stole będzie dwanaście potraw, a Ty musisz przecież dbać o kondycję. Czy zrobisz wyjątek w swojej diecie na ten dzień? Co mógłbyś doradzić ludziom, którzy obawiają się, że po świętach stracą formę?

Rzeczywiście, już niedługo będzie ten czas, gdy będziemy spotykać się w rodzinnym gronie, będzie okazja posmakować dwunastu potraw. Jestem zdania, że w tym dniu powinno się odpuścić swoją dietę, spędzić ten czas z bliskimi, a nasze założenia żywieniowe strącić na dalszy plan. Te dni są tylko raz w roku. Nawet jeśli pozwolimy sobie na więcej w święta to możemy być o to spokojni, bo poświąteczny czas możemy w zupełności dobrze wykorzystać na powrót do formy.

Jakie bożonarodzeniowe życzenia mógłbyś złożyć czytelnikom tego bloga?

Chciałbym przede wszystkim życzyć spokojnych świąt w gronie najbliższych i pociechy ze wspólnie spędzonych chwil. Oby te święta były niezapomniane, a w kolejnym roku odbywały się w takim samym gronie. Życzę również wszystkim owocnego przyszłego roku.


Jeżeli chcecie lepiej poznać Rafała Jonkisza, serdecznie zapraszam na jego oficjalny profil na Facebooku:
https://www.facebook.com/jonkiszrafal/

środa, 23 grudnia 2015

Rozmowa z Karolem Okrasą

Karol Okrasa jest bez wątpienia jednym z najwybitniejszych polskich kucharzy, nagrodzonym między innymi Odznaką Honorową Bene Merito i Nagrodą Chef de L'Avenir dla najbardziej uzdolnionych młodych szefów kuchni. Miałem przyjemność porozmawiać z mistrzem polskiej kuchni w jego restauracji Platter by Karol Okrasa. W rozmowie zdradził między innymi dlaczego nigdy w życiu nie zje koniny, jakie rady kulinarne ma dla studentów oraz jakie modyfikacje wprowadza na wigilijnym stole. Zapraszam do lektury!


W swojej restauracji Platter by Karol Okrasa stara się Pan w swoich potrawach przybliżać smaki dzieciństwa. Jak mógłby Pan opisać te smaki?

To są smaki, które rzeczywiście trwale zakorzeniły się w mojej pamięci. To smaki, do których chętnie wracam, które towarzyszyły codziennemu życiu na wsi. Wychowywałem się na wsi u dziadków, przez całe swoje życie mieszkałem w takiej instytucji państwowej jak PGR, czyli Państwowe Gospodarstwo Rolne. Życie tam było naznaczone różnego rodzaju rytuałami, które towarzyszyły przy każdym świniobiciu, kiszeniu kapusty, robieniu kiełbas, pracach polowych i wędzeniu wędlin. To wszystko do dzisiaj jest w mojej pamięci. Wracam chętnie do smaku kuchni mojej mamy, babci - to też są smaki dzieciństwa, a obie te damy gotowały znakomicie. Te potrawy nadal uważam za swego rodzaju wzór.

Pochodzi Pan z Białej Podlaskiej, ale wykształcenie kulinarne zdobywał Pan w Warszawie (Technikum Gastronomiczno-Hotelarskie i SGGW). Co skłoniło Pana do przyjazdu do Warszawy i co najbardziej podoba się Panu w stolicy?

Do przyjazdu do Warszawy skłoniła mnie moja żona i to ona mnie namówiła. Ja byłem daleki od myśli, by się tutaj sprowadzić, bo jak wcześniej wspomniałem byłem wychowywany w innych okolicznościach przyrody. Moje serce pozostało na łonie natury i na wsi, ale rzeczywiście dzięki temu że mieszkam i pracuję w stolicy, mogę spędzać więcej czasu z rodziną. Nie tracę czasu na dojazdy do Warszawy, które już wtedy gdy jeździłem na praktyki były dosyć uciążliwe. Ta wygoda w podróżowaniu, przemieszczaniu się tutaj, przekładająca się również na czas, który mogę spędzić z rodziną, była więc głównym atutem, żeby się przeprowadzić do stolicy.

Mieszka Pan w stolicy, prowadzi Pan tutaj elegancką restaurację, ale domyślam się, że na co dzień nie jada Pan tylu wykwintnych dań. Jak wygląda dieta kucharza - czy jest bardziej prozaiczna czy rzeczywiście jada Pan dania wykwintne?

Różnie z tym bywa. Bardzo często jadam w restauracjach z kilku powodów. Przede wszystkim to co tutaj podajemy mi smakuje i musi smakować, bo w końcu tytułuję tę kuchnię swoim nazwiskiem. Natomiast jadam też zupełnie normalnie i chętnie wracam do wspomnianych przez Pana smaków dzieciństwa. Jadam potrawy, które robi moja mama - to nie są wykwintne dania w ujęciu formy, ale na pewno wykwintne dla mnie bo sentymentalne, fajnie doprawione, dosmaczone, niekiedy bardzo nietuzinkowo. Tak więc jadam jak wszyscy, tylko z tą różnicą że prawdopodobnie inaczej te dania postrzegam i bardzo często nie mogę się powstrzymać przed tym, by nie rozbierać ich na elementy pierwsze podczas degustacji, czyli rozpracowywać co i jak zostało zrobione albo co mogło zostać lepiej zrobione.

Skoro mowa o jedzeniu - na Pana stronie internetowej znalazłem informację, że nigdy nie zje Pan świadomie koniny. Czy kucharz może mieć w ogóle jakieś tabu pokarmowe? Jakich innych dziwnych dań nigdy by Pan nie spróbował?

Zdaję sobie sprawę, że jest to swego rodzaju hipokryzja, że z jednej strony deklaruję że jestem absolutnym mięsożercą, lubię jeść mięso i sprawia mi to ogromną przyjemność, a z drugiej strony nie jem koniny. Tak już mam, tak zostałem zaprogramowany. Nie chcę tego ani bronić, ani jakoś specjalnie nagłaśniać. Jeździłem konno i to jest jedyny prosty powód, że jestem mocno zżyty z końmi. Ten sentyment pozostał mi do dzisiaj i świadomie koniny rzeczywiście nie zjem. Natomiast innych tabu nie mam, może jeszcze jedno: raczej nie jem rzeczy, które mają szokować. Jedzenie czegokolwiek tylko po to, aby wywołać u kogoś określone emocje na zasadzie "Wow, on to naprawdę zjadł!" nie mają dla mnie kompletnie żadnego sensu. Jedzenie ma być dla mnie przyjemnością.

Wspomniał Pan o jeździe konnej. Jakie jeszcze ma Pan pasje poza gotowaniem?

Mnóstwo sportu, lubię się zmęczyć fizycznie poza pracą zawodową. Moją największą pasją są oczywiście moje dwie wspaniałe kobiety, czyli moja żona i moja córka. To jest jedyna pasja, której poświęcam się bez granic.

Studenci ze względów finansowych nie zawsze mogą jadać wykwintne dania serwowane w Pańskiej restauracji. Jakie proste przepisy mógłby Pan dla nich dać - co mogą sobie przyrządzić?

Nie będę teraz przesadnie zabierał czasu, ale chętnie odniosę się do tego co zrobiliśmy już z jednym z moich partnerów czyli Lidlem, tworząc kuchnię studencką. Zaprosiliśmy czterech studentów, daliśmy im zadanie, żeby ugotowali coś pożywnego, smacznego i zmieścili się w pięciu złotych za porcję. Dbałem o to, żeby to było zamknięte w jakiejś fajnej formie i im się to udało, więc na stronie tego odcinka można śmiało znaleźć rzeczy, które niejednemu studentowi zapadną na stałe w pamięć, a być może zostaną wdrożone do codziennego menu.

Wspomniał Pan o kampanii Lidla. Jest Pan nie tylko kucharzem, ale również osobowością medialną. Jak Pan się czuje w roli swego rodzaju celebryty, który jednak zasłużył na liczne nagrody i wyróżnienia?

Nie wiem czy zasłużyłem, to oceni historia i prawdopodobnie ci, którzy po nas nastąpią. Jakoś niespecjalnie moje życie się zmienia poza tym, że ludzie mnie zaczepiają na ulicy. Moje prywatne życie jest na takim samym poziomie na jakim było. Mam tych samych przyjaciół, tych samych znajomych, z nimi się lubię spotykać. Dla mnie tak jak kiedyś najważniejsza jest po pierwsze rodzina, a po drugie moje życie zawodowe, które staram się pielęgnować.

Zbliżają się święta, na wigilijnym stole będzie dwanaście potraw, a Pan jest przecież specjalistą od ryb. Czy wprowadza Pan jakieś specjalne modyfikacje w to świąteczne menu?

Wprowadzam maksymalnie tyle ile mogę, ale też bez przesady. Zawsze u mnie na wigilijnym stole są jedna-dwie nowe potrawy, które staram się robić. Rybne modyfikacje będą występowały pod postacią zupy grzybowej z karpia zrobionej z wędzoną śliwką oraz ciasta francuskiego z kiszoną kapustą z grzybami, żurawiną i karpiem właśnie. Będą też pierogi z sandacza. Są to takie rzeczy, które staram się pokazywać domownikom, rzeczy które kiedyś już były na polskim stole, a ja staram się zachować je od zapomnienia.

Jakie mógłby Pan złożyć życzenia czytelnikom tego bloga?

Przede wszystkim chciałbym życzyć zdrowych świąt i zdrowego całego przyszłego roku, bo z własnego doświadczenia wiem, że to zdrowie jest najważniejsze. To jak my się czujemy i w jakiej kondycji są nasi domownicy, cała rodzina, to wpływa później na nasze dalsze losy. Życzę więc zdrowia ponad wszystko. A poza tym, aby były to święta smaczne. Apeluję, wręcz błagam przy okazji, by nie dać się ponieść dziwnym nastrojom pod tytułem "Jak przeżyć święta, bo jest tyle jedzenia, bo nie wiadomo co zrobić". Właśnie o to chodzi, że ja lubię święta przeżywać. Do dzisiaj mam w pamięci święta rodzinne, to była celebracja pełną parą i tak też będę je obchodził w tym roku. Jedzcie moi drodzy, pijcie, cieszcie się, bo to jest czas radosny. Wszystkiego dobrego!

Dziękuję bardzo za rozmowę.



Serdecznie zapraszam do śledzenia profilu Karola Okrasy na Facebooku i odwiedzania jego strony internetowej:
http://karolokrasa.pl/
https://www.facebook.com/KarolOkrasa

wtorek, 22 grudnia 2015

Interview with Claydee Lupa

Christmas time is coming, but the interviews on my blog are getting hotter and hotter. Albanian-Greek musician Claydee Lupa is the author of the most popular songs of the Summer like "My Sexy Papi" and "Mamacita Buena". His songs are listened by people all over the world and make them want to dance and party. In the special interview Claydee is talking about the beginning of his career, his inpirations and the influence of dancing on his music videos.


"My Sexy Papi", "Mamacita Buena" and "Senorita"… Every Summer your songs are on the top of the European music charts. What is your recipe for the perfect Summer hit and what are your inspirations for lyrics?

I do a job that I love, and I make music that makes me and my friends happy, and it seems that, luckily enough, many people feel the same way about my music. Summer is the best season for me, people are happy and I want to help in making people feel even happier in these summer months through my songs, thats what inspires me.

Before you became a producer, singer and songwriter, you have been working in MTV Greece for two years. How do you remember your times there and how much influence did it have on your future career?

Working in MTV gave me some of the best experiences of my life because I was surrounded by people who loved music all day. I learned a lot from working there, a lot about music and a lot about music videos, which helped me understand exactly what I wanted to do with my career and how I wanted to do it.

Your music skillfully combines dance-pop, RnB and house music. This genre is very popular and there a lot of talented musicians, who play similar type of music. Have you got your favorite singer or producer, whom you can call your mentor or inspiration?

Growing up I remember being amazed and inspired by producers like Dr. Dre, Max Martin, RedOne, Scott Storch and artists such as Michael Jackson, Ne-Yo, Madonna, Rihanna, J-Lo, Chris Brown and overall I was often influenced by Billboard charting mainstream music and musicians. I can’t say I have a single person that inspires me more than others, it’s a combination of many different people and almost always it is someone new or different.

Your life is not only connected with music, but also with dancing - you are a professional Latin dancer. Can you tell me something more about this aspect of your life? Does your dancing skills help you on stage?

Yes, I actually started as a dancer and became a musician along the way and dancing, as it turns out, has helped me in many ways with my later career, firstly with feeling comfortable on stage and as you may have noticed dance always plays a big part in my music videos, I often assist with the choreography and use my experience as a dancer in order to achieve the best results for my songs and my videos, so that I’m always 100% satisfied with the end result, both musically and visually.

You have performed in Poland for a few times and I think you have a lot of fans in our country. What is your opinion about Poland and your Polish listeners?

I love them very much. Because they know how to party and they know how to have fun and every time I come to Poland I’m always filled with happiness because nothing brings me more joy than seeing all these people singing my songs with me and knowing all the lyrics. These are memories that will stay with me for life.

Christmas is coming and a lot of musicians are recording special albums for this occasion. Is there a chance for a special Christmas song from you next year? What are your plans for this special day?

I’m hoping that next year I can release a song about this wonderful Christmas period. I’ll try to finish something in time for it to get on my album that is going to be released soon. We’ll see.

Thank you very much for the interview.

Thank you for your time and your interest in me and my work. I wish everyone a Merry Christmas and a 2016 that will be much better than 2015.


If you want to learn more about Claydee and his music, please visit his official website:

Wywiad z Claydee Lupą

Zbliża się czas Bożego Narodzenia, ale wywiady na moim blogu stają się coraz gorętsze. Albańsko-grecki muzyk Claydee Lupa jest autorem najbardziej popularnych utworów letniego sezonu jak "My Sexy Papi" i "Mamacita Buena". Jego piosenki są słuchane przez ludzi na całym świecie i pobudzają ich do tańca i imprezowania. W specjalnym wywiadzie Claydee opowiada o początkach swojej kariery, inspiracjach i wpływie tańca na jego muzyczne klipy.


"My Sexy Papi", "Mamacita Buena" czy "Senorita"… Każdego lata Twoje utwory są na szczycie europejskich list przebojów. Jaki jest Twój przepis na idealny wakacyjny hit i co inspiruje Cię w pisaniu tekstów?

Wykonuję pracę, którą kocham - tworzę muzykę, która czyni mnie i moich przyjaciół szczęśliwymi. Wygląda na to, że szczęśliwie wiele osób myśli tak samo o mojej twórczości. Lato jest dla mnie najlepszym sezonem, ludzie są w dobrych nastrojach, a ja poprzez moje utwory chcę ludzi w tych nastrojach podtrzymywać w ten wakacyjny czas. To jest właśnie moja inspiracja.

Zanim zostałeś producentem, piosenkarzem i autorem tekstów, pracowałeś przez dwa lata w MTV Greece. Jak wspominasz swój czas spędzony tam i jaki wpływ miała ta praca na Twoją przyszłą karierę? 

Praca w MTV dała mi najlepsze doświadczenia w moim życiu, ponieważ byłem otoczony ludźmi, którzy kochają słuchać muzyki na okrągło. Nauczyłem się przez tę pracę wiele na temat muzyki i klipów muzycznych. To pomogło mi zrozumieć dokładnie w jakim kierunku skierować moją karierę i w jaki sposób ją rozwijać.

Twoja muzyka umiejętnie łączy w sobie dance-pop, RnB oraz muzykę house. To bardzo popularne gatunki i jest wielu twórców związanych z podobnym typem muzyki. Czy masz swojego ulubionego piosenkarza lub producenta, którego możesz nazwać swoim mentorem lub inspiracją?

Pamiętam, że w okresie dorastania podziwiałem i inspirowałem się takimi producentami jak Dr. Dre, Max Martin, RedOne, Scott Storch oraz artystami takimi jak Michael Jackson, Ne-Yo, Madonna, Rihanna, J-Lo, Chris Brown - ogólnie byłem pod ogromnym wpływem mainstreamowej muzyki i muzyków z notowań Billboardu. Nie mogę powiedzieć, że mam jedną osobę która inspiruje mnie bardziej niż inne, to kombinacja wielu różnych ludzi i prawie zawsze to jest coś nowego, innego.

Twoje życie to nie tylko muzyka, ale również taniec - jesteś profesjonalnym tancerzem latino. Czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na temat tego aspektu Twojego życia? Czy zdolności taneczne pomagają Ci na scenie?

Tak, właściwie to zacząłem jako tancerz i zostałem muzykiem w międzyczasie. Jak się potem okazało, taniec mocno pomógł mi w późniejszej karierze, przede wszystkim sprawiając że czuję się bardziej komfortowo na scenie. Jak zapewne mogłeś zauważyć, taniec zawsze odgrywa ogromną rolę w moich teledyskach, często pomagam w choreografii i używam mojego doświadczenia w tańcu, by uzyskać najlepsze rezultaty dla moich piosenek i klipów. Dzięki temu zawsze jestem w 100% usatysfakcjonowany końcowym rezultatem, zarówno muzycznie jak i wizualnie.

Kilka razy miałeś okazję wystąpić w Polsce i wydaje mi się, że masz całkiem sporo fanów w naszym kraju. Jaka jest Twoja opinia na temat Polski i Twoich polskich słuchaczy?

Uwielbiam ich! Oni wiedzą jak wygląda prawdziwa impreza i wiedzą jak się dobrze bawić. Za każdym razem gdy przyjeżdżam do Polski jestem naprawdę szczęśliwy, ponieważ nic nie przynosi mi więcej radości niż widok tych wszystkich ludzi śpiewających ze mną moje piosenki i znających wszystkie teksty. To są wspomnienia, które zostaną ze mną do końca życia.

Zbliżają się święta i wielu muzyków tworzy z tej okazji specjalne gwiazdkowe albumy. Czy jest szansa, że za rok usłyszymy od Ciebie jakąś świąteczną piosenkę? Jakie są Twoje plany na ten specjalny dzień?

Mam nadzieję, że za rok będę mógł wydać utwór o tym wspaniałym bożonarodzeniowym okresie. Postaram się skończyć coś w stosownym do tego czasie, aby umieścić taką piosenkę na moim albumie, który ma się ukazać już niedługo. Zobaczymy.

Bardzo dziękuję za wywiad.

Dziękuję za Twój czas oraz zainteresowanie moją osobą i twórczością. Wszystkim życzę wesołych świąt Bożego Narodzenia. Oby nadchodzący rok 2016 był lepszy od 2015.


Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Claydee i jego muzyki, zajrzyjcie na jego oficjalną stronę:

wtorek, 8 grudnia 2015

Interview with James Plimmer

Christmas is a very special time, when there is a lot of talking about charity and being open to other people’s problems. A lot of musicians and celebrities are involved in volunteering. One of them is British pop-rock musician James Plimmer. On 2 November 2015 he released on iTunes and 70 other online stores his song ”A Christmas Without You” to help raise money for Aylee Penn’s charity Loubobs Legacy, which is working on a brain tumour research.

In this special interview James Plimmer is talking about the beginning of his career, Loubobs Legacy, his ways of spending Christmas and the plans for the future.


You started your musical career by publishing covers of the songs of Ellie Goulding, Carly Rae Jepsen and Ed Sheeran. I must say they are really good. What was the reason that you started singing and when did you realise that it is something you want to do professionally?

Firstly Thank you for liking them! I first started playing guitar and singing when my dad gave me a beat up old acoustic guitar at the age of 13, I formed a High School rock band shortly after and we used to play Green Day covers and think we were 'Rock Stars' haha. I’ve been in many bands since, joining my first professional touring rock / metal band at the age of 17 and embarking on a UK Tour, supporting acts such as Papa Roach, Heavens Basement, Glamour Of The Kill etc. before becoming a solo pop rock act in January 2015.

Your debut single "A Christmas Without You", which was released on 2 November, is a special and touching song wrote for the director of the Leicester based charity Loubobs Legacy, Aylee Penn. Could you please tell me something more about the story behind this track and your connection with Loubobs Legacy?

I met Aylee at a gala that she held to raise money for her charity, our relationship grew stronger on a daily basis and her story touched my heart. Myself losing several members of my family to cancer, it is a topic that is very close to my heart. After speaking to her I realised what little funding her charity did receive from the national budget (1%) which made me think about a special song for Christmas which I could write to help raise money for the charity. ”A Christmas Without You” was written from the heart and it applies to almost everybody in the world who is missing or has lost somebody near Christmas time, the lyrics emotionally are written about my nan who sadly passed away from cancer. I think the song touches the hearts of people who have been in a similar situation.

Apart from being a talented musician, you are also a radio presenter. How does the work in the radio station look like and what are your favourite aspects of this job?

I love this element of my job, the radio presenting is great because you get to engage with fans and the public in a completely different way to the norm of performing live. The studio is a smart, professional self contained unit which broadcasts both digitally (DAB) online and offline. The 'James Plimmer Show' is an amazing way to play my favourite artists and songs to my fans. It's a different excitement and buzz to anything else I have ever done.

You are now promoting your Christmas song on Charity Christmas Lights Tour in Leicestershire, but I hope you will soon go on the real European Tour. Are there any plans for the bigger tour yet and is there a chance to see you in Poland soon?

The Christmas Lights Tour was absolutely fantastic, it allowed me to showcase my music including the charity Christmas song to over 80,000 people combined in my very home town of Leicestershire East Midlands. The reaction to the song has been fantastic and has been supported by regional radio stations and newspapers. I have very big plans for 2016 and will be working closely with my manager to organise an amazing pop rock show in Poland (and hopefully get you all dancing and singing away). I shall also release a mini album, so hopefully I will get to play to you and meet you in person!

Christmas is coming and every family has their own special ways of celebrating this special day. What are your plans for Christmas and have you got any original ideas for spending this time?

I can't wait for Christmas! Getting my emotions out in the song has allowed me to help many people who feel especially sad at this time of year, to embrace what is a magical time. After performing over 14 shows in a month I shall be having a lovely break with my family during the Christmas period, obviously I'm looking forward to the lovely Christmas dinner that will be waiting for me back home ;) However there is no rest for the wicked and I am gigging again on Boxing Day and shall be really kickstarting my career into 2016. I just can't seem to stop!

I guess your record label J P Records have far-reaching plans connected with you. When can we expect your debut album and what is your biggest dream connected with the music industry?

JP Records has big plans for the new year, it will be my own label and allows me to self release my debut album, which you can expect in March 2016 with a debut pop single early Jan 2016! The dream is for my music to reach people all over the world and allow them to find comfort in my songs. I want to take people to a special place as I believe music is the most powerful thing in the world. I love my job and wouldn't change it for the world, music has helped me throughout my life through ups and downs and I now want to give something back to other people.

Thank you very much for this special interview. In the end I would like to ask you for one more thing: Could you please send some Christmas wishes for all the readers of this blog?

Thank you for your time and I wish all of your readers a Merry Christmas and A Lovely New Year, remember don't eat too much otherwise you'll only have to go to the gym more in the new year ;) I shall see you all for a show in the New Year!


If you want to learn more about James and follow his next musical steps, please visit his official site:

Wywiad z Jamesem Plimmerem

Święta Bożego Narodzenia to czas, w którym dużo mówi się na temat działalności charytatywnej i otwarcia się na problemy otaczających nas ludzi. W akcje dobroczynne aktywnie włączają się również artyści. Jednym z nich jest brytyjski wokalista pop-rockowy James Plimmer. 2 listopada 2015 w serwisie iTunes i siedemdziesięciu innych internetowych sklepach ukazała się napisana przez Jamesa piosenka „A Christmas Without You”, z której dochód przeznaczony zostanie na wsparcie fundacji Aylee Penn Loubobs Legacy, zajmującej się wspieraniem badań dotyczących metod leczenia raka mózgu.

W wywiadzie James Plimmer opowiada między innymi o początkach swojej kariery, działalności Loubobs Legacy, swoim sposobie na spędzanie świąt i planach na przyszłość.


Zacząłeś swoją muzyczną karierę od publikowania coverów piosenek Ellie Goulding, Carly Rae Jepsen i Eda Sheerana na swoim kanale na Youtubie. Muszę powiedzieć, że naprawdę Ci się udały. Co sprawiło, że zacząłeś śpiewać i kiedy zorientowałeś się, że chcesz zająć się tym profesjonalnie?

Po pierwsze cieszę się, że Ci się podobają! Po raz pierwszy zacząłem grać na gitarze i śpiewać, gdy mój tata podarował mi poniszczoną starą gitarę akustyczną w wieku 13 lat, potem stworzyłem licealną kapelę rockową, z którą graliśmy covery Green Day i udawaliśmy „gwiazdy rocka” haha. Od tego czasu byłem w różnych kapelach. W wieku 17 lat dołączyłem do pierwszego profesjonalnego rock-metalowego zespołu, z którym mogłem zacząć tournée po Wielkiej Brytanii, wspierając między innymi Papa Roach, Heavens Basement i Glamour Of The Kill. W styczniu 2015 zostałem solowym pop-rockowym artystą.

Twój debiutancki singiel „A Christmas Without You”, który ukazał się 2 listopada, jest specjalną i wzruszającą piosenką napisaną dla szefowej fundacji Loubobs Legacy Aylee Penn. Czy mógłbyś opowiedzieć nam o związanej z tym utworem historii oraz opisać swoją współpracę z Loubobs Legacy?

Poznałem Aylee na gali, którą prowadziła aby zebrać pieniądze na jej fundację, nasza relacja pogłębiała się z dnia na dzień, a jej historia poruszyła moje serce. Sam straciłem kilku członków mojej rodziny przez raka i jest to temat bliski mojemu sercu. Po rozmowie z Aylee zorientowałem się jak mało dotacji otrzymuje jej fundacja z państwowego budżetu (1%), co skłoniło mnie do stworzenia specjalnej piosenki świątecznej, którą napisałem aby zebrać więcej pieniędzy. „A Christmas Without You” zostało napisane z serca i pasuje do niemal każdego na świecie, kto stracił lub tęskni za kimś w okolicy świąt Bożego Narodzenia. Tekst pisałem z myślą o mojej babci, która zmarła na nowotwór. Myślę, że piosenka porusza serca ludzi w podobnej sytuacji.

Jesteś nie tylko utalentowanym muzykiem, ale również prezenterem radiowym. Jak wygląda praca w radiu i jakie są Twoje ulubione aspekty tej działalności?

Kocham ten element mojej pracy, bycie prezenterem w radiu jest super, bo możesz być blisko z fanami i publicznością w całkowicie odmienny sposób niż przy występach na żywo. Studio stanowi inteligentny autonomiczny zespół, który nadaje cyfrowo (DAB) online i offline. „James Plimmer Show” jest cudownym sposobem, abym mógł puszczać moje ulubione piosenki i ulubionych artystów fanom. To dla mnie całkiem nowy rodzaj ekscytacji i nabuzowania.

Obecnie promujesz swój świąteczny utwór na Charity Christmas Lights Tour w hrabstwie Leicestershire, ale domyślam się, że wkrótce wyruszysz w prawdziwą europejską trasę koncertową. Czy są już plany na jakieś dłuższe tournée i czy wkrótce będzie możliwość spotkania Cię w Polsce?

The Christmas Lights Tour było absolutnie niesamowite, pozwoliło mi zaprezentować moją muzykę wraz ze świątecznym utworem charytatywnym ponad 80 tysiącom ludzi, zgromadzonym w moim rodzinnym Leicestershire East Midlands. Reakcja na piosenkę była fantastyczna, wspierają ją też lokalne stacje radiowe i gazety. Mam wielkie plany na 2016 i pracuję z moim menadżerem nad organizacją wspaniałego pop-rockowego show w Polsce (i liczę na to, że będziecie za mną tańczyć i śpiewać). Zamierzam też wydać minialbum, więc liczę na to, że będę miał okazję zagrać dla was i poznać was osobiście!

Boże Narodzenie zbliża się wielkimi krokami. Każda rodzina ma swoje indywidualne sposoby świętowania tego wyjątkowego dnia. Jakie są Twoje gwiazdkowe plany i czy masz jakieś oryginalne pomysły na spędzenie tego czasu?

Nie mogę doczekać się Bożego Narodzenia! Wyrażenie moich uczuć w piosence pozwoliło mi pomóc wielu ludziom, którzy czują się szczególnie źle w tej porze roku i poczuć prawdziwą magię świąt. Po wykonaniu 14 koncertów w miesiącu czeka mnie cudowny świąteczny wypoczynek z rodziną. Oczywiście nie mogę się doczekać bożonarodzeniowego obiadu, który będzie na mnie czekał w domu ;) Nie ma jednak przerwy dla szalonych i już w drugi dzień świąt będę koncertować. Z przytupem wprowadzam swoją karierę w 2016 i nie mam zamiaru się zatrzymywać!

Domyślam się, że Twoja wytwórnia JP Records ma dalekosiężne plany związane z Twoją osobą. Czego możemy się spodziewać po Twoim debiutanckim albumie i jakie jest Twoje największe marzenie związane z przemysłem muzycznym?

JP Records ma wobec mnie wielkie plany na nowy rok - będę miał własną wytwórnię, która umożliwi mi samodzielne wydanie debiutanckiego krążka, którego możecie oczekiwać w marcu 2016, z singlem promującym już w styczniu! Moim muzycznym marzeniem jest dotrzeć do ludzi z całego świata i sprawić im przyjemność moją twórczością. Chcę zabrać ludzi w specjalne miejsce, wierząc że muzyka jest najsilniejszą rzeczą na świecie. Kocham moją pracę i za nic bym jej nie zmienił, muzyka pomogła mi w życiu, we wszystkich moich wzlotach i upadkach. Teraz chcę dać coś w zamian innym ludziom.

Bardzo dziękuję za ten specjalny wywiad. Na zakończenie chciałbym Cię poprosić o jeszcze jedną rzecz: Czy mógłbyś złożyć życzenia świąteczne czytelnikom tego bloga?

Dziękuję Ci za poświęcony mi czas i życzę wszystkim Twoim czytelnikom wesołych świąt Bożego Narodzenia i wspaniałego Nowego Roku. Pamiętajcie, by nie jeść za dużo, bo będziecie musieli więcej chodzić na siłownię w nowym roku ;) Chciałbym zobaczyć was wszystkich na noworocznym koncercie!


Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Jamesa i śledzić kolejne kroki w jego karierze, zajrzyjcie na stronę muzyka:

piątek, 20 listopada 2015

Wywiad z Evą Haliną Rich

Modelka i aktorka Eva Halina Rich jest przykładem osoby, która spełniła swój amerykański sen. Ponad dwadzieścia lat temu wyjechała do USA, gdzie szybko stała się twarzą reklam takich koncernów jak Diet Coke, Pepsi czy Levis. Obecnie mieszka wraz z mężem, amerykańskim aktorem Christopherem Richem w Los Angeles, a jej losy możemy śledzić w programie “Żony Hollywood”. W specjalnym wywiadzie Pani Eva opowiada między innymi o swojej drodze do sukcesu, kultywowaniu polskości i planach na przyszłość.


Jest Pani jedną z bohaterek programu produkcji TVN "Żony Hollywood", w którym możemy obserwować jak wygląda Pani amerykańskie życie u boku męża Christophera oraz dwóch córek Lily i Daisy. Co sprawiło, że zgodziła się Pani wystąpić w tym programie i czy było Pani łatwo przyzwyczaić się do częstej obecności kamer w domu?

Zgodziłam się wystąpić w programie “Żony Hollywood”, ponieważ chciałam przeżyć nową przygodę w życiu, mieć szansę uwiecznienia naszej rodziny i pamiątki na całe życie, szczególnie dla naszych dziewczynek Lily i Daisy. Uważam, że życie jest krótkie i jakiekolwiek drzwi się przed nami nie otwierają to trzeba przez nie przejść. Nigdy nie wiadomo, co znajdziesz po drugiej stronie. Miałam obawy przed otwarciem drzwi i pokazaniem prywatności. Ludzie, którzy nas nie znają i oglądają program, który jest tylko kawałkiem naszego życia ukazanym przez pryzmat producentów, nie wiedzą, że nie jest ono do końca prawdziwe. Co do kamer, nie są one dla nas obce. Mój mąż i ja czujemy się komfortowo i nie musimy niczego udawać.

W latach 90. przyjechała Pani do Los Angeles, gdzie szybko stała się Pani gwiazdą reklam i seriali, między innymi występując u boku Harrisona Forda czy Pameli Anderson. Jak wyglądał początek Pani amerykańskiej przygody i który moment uważa Pani za przełomowy w swojej karierze? 

Przyjechałam do Stanów sama z Niemiec prawie nie znając języka, mając kontrakt z agencją w Miami Florida. Pracowałam już od paru lat jako modelka we Włoszech, Francji i w Niemczech, podróżowałam po całym świecie i oszczędzałam pieniądze na przyszłość. Zawsze chciałam być niezależna i dążyć do sukcesu życiowego własnymi siłami. Nigdy nie postrzegałam mężczyzn jako ludzi, którzy mają mi zagwarantować świetlaną przyszłość, a proszę mi wierzyć, że takich mężczyzn nie brakowało. W momencie kiedy przyjechałam do Miami, dostałam kontrakt z największymi amerykańskimi firmami w Stanach. Przełomowym momentem była dla mnie przeprowadzka do Los Angeles, które czekało na mnie z ofertami z najlepszych agencji na świecie :) Nie chwaląc się świetnie mi poszło. Cztery lata przed poznaniem męża kupiłam piękny dom, który można zobaczyć w programie.

Wielu ludzi po kilkunastu latach pobytu za granicą powoli zatraca poczucie więzi z ojczyzną, Pani jednak wielokrotnie podkreśla swoją dumę z bycia Polką. W jaki sposób polskie tradycje są obecne w rodzinie Rich?

Więź z Polska jest dla mnie naturalnie związana z rodziną. Wyjechałam z Polski sama. Jestem dumna, że jestem Polką nie tylko dla tego, że się tam urodziłam, ale również, że mój mąż Christopher jest z tego dumny! Kocha we mnie prawdziwość i ocenia mnie przez pryzmat polskości! :) Polskość odzwierciedla moją siłę życiową i silną indywidualność, która czasami jest szczera do bólu. Tak jak on mnie widzi, tak i ja to czuję. Tradycje polskie w rodzinie są przeze mnie narzucone, bo nie ma innego wyjścia :) Haha!


Po urodzeniu dzieci zrezygnowała Pani z aktorstwa i modelingu na rzecz malarstwa i projektowania biżuterii. Czy mogłaby Pani opowiedzieć coś więcej na temat swoich obecnych zainteresowań? 

Przestałam pracować jako aktorka i modelka ze względu na dzieci. Mąż dużo pracuje i podróżuje, więc musiałam zająć się rodziną. Malarstwem interesuję się od dziecka. Wychowałam się z obrazami mojego ojca na ścianach, sam również był malarzem. Jeszcze zanim zaszłam w ciążę, studiowałam przez cztery lata malarstwo w Los Angeles w Academy of Arts, co dało mi niezbędne podstawy. Zawsze byłam kreatywna. Nie tylko maluję, ale również robię biżuterię.

W 1985 była Pani jedną z finalistek konkursu Miss Polonia. Muszę przyznać, że po trzydziestu latach śmiało mogłaby Pani ponownie zawalczyć o ten tytuł. Jak udaje się Pani przez tyle lat zachować młodzieńczą świeżość i urodę?

Dziękuję ślicznie za komplement :) Myślę, że wewnętrzne szczęście i spełnienie widać na twarzy.
Oczywiście dbam o wygląd i formę fizyczną. Ćwiczę jogę trzy razy w tygodniu od 25 lat. Byłam gimnastyczką w kadrze olimpijskiej, więc przychodzi mi to łatwo. Uważam również, że jesteś tym co jesz, wiec jem zdrowo i często małe porcje. Bez słodyczy :)

Wydaje się Pani osobą, która może śmiało określić się mianem spełnionej życiowo, ale domyślam się że jest jeszcze wiele marzeń, których nie udało się Pani zrealizować. Co chciałaby Pani jeszcze w życiu osiągnąć i jakie są Pani plany na nadchodzący rok?

Zawsze mam pełno planów :) Skupiam się w tej chwili na malarstwie i biżuterii. Chce znów zacząć podróżować jak kiedyś, bo dzieci dorastają i czas się gdzieś ruszyć, a malować mogę wszędzie.


Jeżeli chcecie się dowiedzieć więcej na temat Evy Haliny Rich, zajrzyjcie na jej oficjalną stronę internetową: http://www.evahalinarich.com/

sobota, 14 listopada 2015

Siła i piękno samotności

Pamiętam jak niedługo przed tegorocznymi walentynkami umieściłem na tym blogu taki poniekąd romantyczny wpis z myślą o pewnej młodej damie. Była to piosenka mojego ulubionego zespołu Nightwish, a w jej tekście taki oto ciekawy przekaz: "Tylko słabi nie są samotni". Innymi słowy tym silnym z reguły towarzyszy poczucie samotności. Nie opisując dokładniej znajomości z wymienioną damą, mogę jedynie stwierdzić, że wkrótce po opublikowaniu wpisu znów uczyniła mnie silnym.

Dzisiaj będzie dość mocno osobiście, będę mówił o sobie, ale chyba czasem powinienem. Mam wrażenie, że jestem człowiekiem pełnym sprzeczności i stale utwierdzam się w tym przekonaniu. Przykładowo często samotność jest czymś co mi doskwiera, ale zarazem nienawidzę przebywania w grupach, źle się czuję i przytłacza mnie tłum. Jednocześnie mam wrażenie, że swego rodzaju osamotnienie staje się moim przeznaczeniem. Chyba nawet powoli zaczyna mi być z tym dobrze. Nie będę się tu porównywał do silnych indywidualistów jak Kordian czy Konrad, bez przesady. Niemniej jednak samotność silnie wiąże się z pewnym poczuciem niezależności. Nie musimy udawać kogoś kim nie jesteśmy, jesteśmy tym kim tak naprawdę chcemy być. I tu kolejny paradoks - często nie jestem lubiany za to jaki jestem, a jednocześnie nikt nie chce, żebym się zmieniał. Taki już jestem - samotnik z silną osobowością.

Tak właściwie czasem sam nie wiem czego chcę, jedyne czego jestem pewien to to, że chcę zostać dziennikarzem. Pozostawić sobie niezależność i jednocześnie móc poznawać nowych ludzi, rozmawiać z nimi w cztery oczy. W cztery oczy… Tylko taki kontakt z drugim człowiekiem mi odpowiada. Mam nadzieję, że już wkrótce będziecie mogli zobaczyć więcej takich rozmów. Planuję rozkręcenie mojej serii wideowywiadów. A już wkrótce pojawi się tutaj nowy wywiad, tak więc czekajcie cierpliwie.

Do wpisu załączam piosenkę, która towarzyszy mi już dwanaście lat i w różnych momentach życia przyjemnie mi się do niej wraca. Ukochany zespół na zawsze. Mój Nieśmiertelny.


I've tried so hard to tell myself that you're gone,
But though you're still with me,
I've been ALONE all along...

piątek, 30 października 2015

MAREKOS TV: Nowe wywiady!

Tutaj na razie chyba zbyt wiele nowych rzeczy ode mnie nie znajdziecie, ale zapraszam na mój kanał na Youtubie z wywiadami, między innymi z naszymi polskimi mistrzami w boksie: Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem i Krzysztofem "Skorpionem" Cieślakiem.



Subskrybujcie i lajkujcie:
https://www.facebook.com/MarekosBlog - strona na Facebooku,
https://www.youtube.com/channel/UCT8bkV22tDEd3H7Xbj4Z2dw - kanał na Youtubie.

wtorek, 20 października 2015

Wywiad z Anną Matysiak

Swój debiut na wielkim ekranie Anna Matysiak przeżywała cztery lata temu rolą Majki Lisieckiej w filmie "Listy do M.". 13 listopada 2015 w kinach będzie miała miejsce premiera drugiej odsłony świątecznej komedii. Z tej okazji udało mi się zadać aktorce znanej również z serialu "Klan" kilka pytań. W szczerym wywiadzie Anna Matysiak opowiada między innymi o swojej fascynacji tańcem, ambicjach aktorskich i zdrowym stylu życia. Zapraszam do lektury!

Anna Matysiak i Nikodem Rozbicki (kadr z filmu "Listy do M. 2")

Swoje pierwsze kroki na scenie stawiałaś w warszawskim Teatrze Wielkim oraz w Teatrze Muzycznym Roma, gdzie zagrałaś między innymi w spektaklu "Akademia Pana Kleksa". Obecnie jesteś studentką IV roku aktorstwa w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia. Skąd pomysł na zostanie aktorką i kiedy doszłaś do wniosku, że właśnie z tym kierunkiem chciałabyś związać swoją przyszłość?

Obecnie jestem absolwentką, w zeszłym roku skończyłam studia, a w tym oficjalnie obroniłam tytuł magistra. Bycie aktorką było dla mnie naturalnym przedłużeniem tańca. Jak zauważyłeś od dziecka mam kontakt ze sceną, aktorstwo przyszło po prostu jako konsekwencja i chęć rozwoju.

Widzowie znają Cię przede wszystkim z roli Anny Ramony Szymańskiej w popularnej polskiej telenoweli "Klan". Życie granej przez Ciebie bohaterki jest pełne komplikacji, między innymi dokonała ona aborcji i pracowała w dość kontrowersyjnej firmie sprzątającej. Co sądzisz o granej przez Ciebie roli - wolałabyś grać bardziej kryształowe postaci czy lubisz takie aktorskie wyzwania?

Moim zdaniem o wiele fajniejsze do grania są postacie „z zadrą”. Aktor ma wtedy więcej do roboty :-) Nie chodzi o wyzwanie lub jego brak, ale o możliwość ewolucji postaci. Oczywiście kryształowa postać też może wyewoluować w złą, ale o wiele rzadziej się to zdarza niż w drugą stronę. Fajnie jest mieć „co grać”, a postać która coś ukrywa, próbuje namieszać cały czas ma dwa cele, dzięki czemu staje się wielopoziomowa i moim zdaniem ciekawsza.

Z tego co wiem niedawno skończyłaś zdjęcia do realizowanego przez Telewizję Polską serialu "Bodo", opowiadającego losy polskiego artysty czasów międzywojnia. Czy mogłabyś powiedzieć coś więcej na temat granej przez Ciebie postaci? 

Gram w "BODO" chórzystkę/tancerkę tzw. Girlsy w jednym z teatrów, w którym pracuje młody Bodo. Poprzez postaci młodych adeptek teatralnych pokazywane są ciemne i jasne strony pracy w teatrze w tamtych czasach. Bodo także zostaje zmuszony do podejmowania swoich pierwszych poważnych i moralnie niejednoznacznych decyzji.

Oprócz aktorstwa niezwykle istotną rolę w Twoim życiu odgrywa taniec - ukończyłaś szkołę baletową, a Twój talent w tej dziedzinie można było podziwiać między innymi w serialu "Tancerze" oraz w licznych projektach tanecznych w kraju i za granicą (m.in. w Chinach i Niemczech). Co najbardziej fascynuje Cię w tańcu i jak mogłabyś zachęcić innych do uprawiania tego sportu?

Nie ukończyłam szkoły baletowej, zabrakło mi do tego trzech lat. Po kontuzji kolana i operacji zdecydowałam się przerwać naukę w baletówce. Jednak kontynuowałam przygodę z tańcem. (Tu na chwilę warto powrócić do pierwszego pytania. Kontuzja również dała mi wiele do myślenia i skłoniła do kontynuowania przygody scenicznej jako aktorka). Taniec to jest o wiele więcej niż sport. Aby być dobrym tancerzem nie wystarczą tylko umiejętności i hart ducha. Trzeba mieć wrażliwą duszę i umieć ukazać w tańcu emocje. Tak więc nie da się zachęcić do uprawiania tego sportu :-) hahaha to tak jakby zachęcać ludzi do bycia malarzami, rzeźbiarzami czy aktorami. Jeśli się tego nie pokocha to nie ma to sensu :-)

Przeglądając informacje na Twój temat na Facebooku moją uwagę przykuła informacja, że jesteś wielbicielką zdrowego stylu życia. W czym oprócz tańca objawia się Twoja dbałość o zdrowie, kondycję i urodę?

Przede wszystkim ćwiczenia fizyczne - sport. Wszelkiego rodzaju zajęcia fitness, bieganie, siłownia, cross fit, a aktualnie nawet muay thai! Bardzo ważne jest także komponowanie pełnowartościowych posiłków. Ja ze względu na alergię unikam glutenu i nabiału. Jeżeli ktoś jest w tej kwestii początkujący, polecam udanie się do trenera i dietetyka sportowego, pomoże ustalić dietę i nauczy jak radzić sobie w nowych sportowo-jedzeniowych realiach. Bardzo ważne jest dla mnie także źródło pokarmu czy kosmetyków - jestem pro-eko, jeśli tak można powiedzieć :-) Z czasem osiąga się coraz większą świadomość ciała - i treningu i tego czym to ciało karmimy, czy jakimi kosmetykami je traktujemy.

Wspominałem już o Twojej roli w filmie "Bodo", w październiku zobaczymy Cię w komedii romantycznej "Listy do M. 2", gdzie ponownie wcielasz się w postać Majki Lisieckiej, córkę Kariny (Agnieszka Dygant) i Szczepana (Piotr Adamczyk). Jakie są Twoje największe aktorskie marzenia i plany na przyszłość?

Dostać Oskara! Jestem zwolennikiem teorii, że trzeba stawiać sobie wysoko poprzeczkę, a czy jest dla aktora wyższa poprzeczka niż Oskar? :-)

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat Anny Matysiak, zaglądajcie na jej oficjalny profil na Facebooku:
https://www.facebook.com/AnnaMatysiakAktorka

sobota, 17 października 2015

Wywiad z Jonem Coltonem Barrym

Myślę, że każdy z nas kojarzy "Scooby Doo" przynajmniej ze słyszenia. Ale czy wiecie, że pojawiła się nowa dwunasta już wersja tego kultowego serialu animowanego? Zadałem Jonowi Coltonowi Barry'emu, jednemu ze scenarzystów "Be Cool, Scooby Doo!" kilka pytań na temat nowego show, inspiracji, muzycznych doświadczeń, no i oczywiście jak doprowadzić dzieciaki do śmiechu. Zapraszam do lektury!

Jon Colton Barry: edytor fabuły/główny scenarzysta/facet opierający się o vana

Jesteś jednym z twórców “Be Cool, Scooby-Doo!”, dwunastej wersji animowanego serialu “Scooby Doo” produkcji Hanna-Barbera, która pojawiła się w USA 5 października. Jak zostałeś członkiem ekipy “Be Cool, Scooby-Doo!” i co przekonało Cię, że to był dobry wybór?

Wcześniej pracowałem z producentem i autorem “Be Cool, Scooby-Doo!”, Zac’iem Moncriefem przy serialu “Fineasz i Ferb”, gdzie zostaliśmy przyjaciółmi i szanującymi się współpracownikami. Zac reżyserował wiele moich ulubionych odcinków “Fineasza”, także tych przeze mnie napisanych, między innymi świąteczny odcinek specjalny i odcinek, który zapewnił serialowi pierwszą nominację do Emmy. Warner Brothers zaoferowali Zacowi możliwość odnowienia franczyzy Scooby Doo i stworzenia wersji, która będzie “mądra i zabawna” jak “Fineasz”. Było kilka projektów postaci i ogólnych pomysłów wokół, ale Zac dostał białe płótno, na którym mógł stworzyć swoje wymarzone show. Wydaje mi się, że polubił mój sposób pisania i kreatywne podejście do “Fineasza”, jak również wziął pod uwagę, że bardzo dobrze razem pracowaliśmy. Powiedział więc WB, że pierwszą rzeczą której potrzebuje jest praca ze mną i zbudowanie serialu od początku. Po typowej dezorientacji i odpowiedzi na serię pytań “Jon Colton KTO?” w celu usatysfakcjonowania firmy, Zac przywołał mnie i zapytał, czy mam chęć zrobić z nim serial. Byłem tego dnia wolny, więc się zgodziłem, nie mogłem przepuścić szansy ponownej pracy z Zac’iem, szczególnie przy czymś tak wielkim jak “Scooby Doo”. Show rozwijało się prężnie od 45 lat i stanowiło nieodłączną część dzieciństwa kolejnych pokoleń, także mojego. Wiedziałem, że Zac ma zaufanie do mojej pracy i chciał po prostu, abym robił to co do mnie należy - pisał jak ja i myślał jak ja. Tak więc pod jego nadzorem pomogłem stworzyć show “Scooby Doo”, które obydwaj chcielibyśmy oglądać. To wszystko przekonało mnie o słuszności tej decyzji.

"Be Cool, Scooby-Doo!" było dla Ciebie swego rodzaju wyzwaniem i eksperymentem. Wygląd postaci i ich osobowość uległy sporej zmianie. Nie obawiałeś się, że tych zmian będzie zbyt wiele?

Niewątpliwie to było wielkie wyzwanie, ale to właśnie sprawiało największą frajdę. “Eksperyment”, jeśli tak to można nazwać, stanowiło to jak nasze podejście do bohaterów i komediowa wrażliwość będzie działała w czymś tak zakorzenionym. Ucząc się więcej na temat dziejów “Scooby Doo” i jego kolejnych wersji, odkryliśmy że “zmiana” była właściwie regułą, a nie wyjątkiem. “Scooby Doo” zawsze się zmieniał i różnił w zależności od sezonu. Pięciu głównych bohaterów jeżdżących Wehikułem Tajemnic i rozwiązujących zagadki NIE było właściwie tym, na czym skupiało się większość programów o Scoobym. Postaci było wyrzucane lub dodawane, pojawiał się Scooby Dum i Scooby Dee, a także Scrappy. Paradygmat nie był stały i tak naprawdę stabilnym elementem byli tylko Kudłaty i Scooby. Wygląd bohaterów był już zmieniony i bardziej kreskówkowy, kiedy zabraliśmy się za show. Zac przywrócił ich do pierwotnego wzoru. Pod koniec nie martwiliśmy się już zbytnio jak ludzie będą reagować, ponieważ przymilanie się do oczekiwań innych jest pierwszym krokiem do wyczerpania się kreatywności. Musieliśmy po prostu stworzyć show, które nam się podoba – tak jak to zrobiliśmy w “Fineaszu”. Musisz po prostu zadowolić siebie i zaufać swoim instynktom – jak inaczej będziesz wiedział co napisać? Wiedzieliśmy, się nowy wygląd postaci spotka się z dużą reakcją, ale to była najważniejsza część naszej pracy. Bardziej kreskówkowy wizerunek pozwolił nam na szerszą paletę historii i komedii – od szeroko pojętej żartobliwości, po delikatnie niuanse dotyczące poszczególnych postaci. To trochę jak w “The Simpsons”, mogą w jednej chwili robić bardzo głupie i zabawne rzeczy, a dwie minuty później zaczynasz płakać przy wzruszającym momencie. Pragnęliśmy tego rodzaju kreatywnej wolności. Ironią jest to, że wróciliśmy do oryginalnej wersji z 1969-1970 i przypomnieliśmy serce show, czyli pięciu przyjaciół jadących z miasta do miasta, by rozwiązywać tajemnice. Pod tym względem nasz Scooby Doo jest wierny oryginałowi.

Ja i niesamowity Zac Moncrief spiskujący jak zrujnować dzieciom dzieciństwo przez nowy wygląd bohaterów

Zanim zacząłeś pracę dla Warner Bros. Animation, pracowałeś przez sześć lat przy disneyowskim “Fineaszu i Ferbie”. Jaki wpływ miały Twoje doświadczenia z tego serialu na kształt “Be Cool, Scooby-Doo!"?

Jak wspominałem, myślę że jednym z powodów dla których Zac i ja zostaliśmy zatrudnieni do Scooby’ego było nasze doświadczenie z “Fineaszem”. Ten serial był oczywiście ogromnym hitem i kochali go ludzie w każdym wieku. Nie mogę sobie wyobrazić, że Warner Brothers nie myśleli o tym, gdy pojawiliśmy się na pokładzie. Miałem szczęście z “Fineaszem”, że Dan Povenmire (jeden z twórców) był moim starym znajomym i widział moją sceniczną komedię “Play Things”, która była naprawdę głupiutką komedią skeczową. Podobał mu się scenariusz i dał mi jasno do zrozumienia, że chce podobnego klimatu w nowym show, które właśnie sprzedał Disneyowi, a którym był “Fineasz”. Pisanie dla teatru jest cudowne, jeśli chodzi o posiadanie całkowitej kontroli i ostatniego zdania co do wykonywanej pracy. Właśnie to robiłem przez poprzednie pięć lat. Obserwowałem kolejnych ludzi przewijających się przez widownię i ich reakcję, więc byłem pewien, że mogę ufać moim instynktom i TA widownia czy INNA widownia polubi to co robię. Oczywiście było mi bardzo miło widzieć, że mój głos i ton powoli wplatał się w gobelin wielu innych głosów i talentów kreatywnej ekipy “Fineasza”. Stał się po prostu częścią serialowego DNA. Zabrałem się do pisania kilku szkiców pełnometrażowego filmu dla “Fineasza” (który został zabity mniej więcej w tym samym czasie, gdy skazano na śmierć sam serial) i właśnie wtedy dostałem sygnał od Zaca, aby znów tworzyć to co było moim głosem. Niezwykle rzadko zdarza się, że scenarzysta może mieć całkowity głos w projekcie i nie jest ograniczany lub nie musi przystosować się do wcześniej ustanowionych głosów i tonów. Nauczyłem się też wiele w “Fineaszu” poprzez współpracę z tak wieloma wyjątkowymi talentami jak Dan, Swampy, Zac, Martin Olson, Rob Hughes, Piero Piluso (mój główny partner kreatywny w serialu) oraz moich kolegów od animacji i scenariusza jak Kim Roberson, Aliki Theofilopoulos, John Mathot, Kaz, Mike Diederich i wielu innnych wyjątkowych kreatywnych indywiduów. Zdobyte tam doświadczenie miało ogromne znaczenie, ponieważ zobaczyłem z pierwszej ręki jak i dlaczego “Fineasz” stał się tak wielkim przebojem. Disney ufał i szanował Dana i Swampy’ego, którzy z kolei ufali i szanowali ludzi, których zatrudniali. Wszyscy dążyliśmy do stworzenia show, które szczerze by się nam podobało i które uważaliśmy za zabawne, wierząc że nasza widownia pomyśli tak samo. Zac i ja wzięliśmy sobie te zasady do serca, więc WB pozwoliło nam zrobić “Be Cool, Scooby-Doo”.

Oprócz pracy scenarzysty w serialach animowanych, jesteś również niezwykle utalentowanym muzykiem. Słuchałem Twoich utworów na Soundcloud i są naprawdę dobre. Czy mógłbyś opowiedzieć coś więcej o swojej muzycznej karierze?

Cóż, na pewno mogę Ci wiele opowiedzieć o moim BRAKU muzycznej kariery. Pochodzę z kreatywnej rodziny, która od najmłodszych lat wymagała interdyscyplinarnego kreatywnego myślenia. Mój tata jest popularnym tekściarzem, więc dorastałem myśląc, że muzyka jest całkiem normalną pracą, chociaż w podstawówce byłem lepiej znany jako artysta wizualny i autor kreskówek. W szkole średniej zacząłem coraz poważniej traktować pisanie komedii, co skończyło się napisaniem i zagraniem w jednej z nich w ostatniej klasie. Towarzyszyła mi grupa przyjaciół, a całość wyemitowała szkolna telewizja. W wieku piętnastu lat dostałem pierwszy keyboard Casio i zacząłem pisać piosenki, co było swego rodzaju głupkowatym hobby do kiedy nie dostałem pierwszej gitary w ostatniej klasie szkoły średniej. Wtedy zacząłem poważniej podchodzić do muzyki. Wtedy również moje kreatywne poszukiwania zeszły na drugi plan, a na pierwszy wysunęła się muzyka. W wieku 19 lat wystartowałem z pierwszą kapelą, gdzie byłem wokalistą i autorem tekstów. Dostaliśmy propozycję kontraktu z wytwórnią jeszcze zanim zagraliśmy pierwszy koncert. Odrzuciłem ten kontrakt, głupio wierząc że to niedojrzałe i że lepszy nadejdzie, gdy zaczniemy występować w klubach. Oczywiście, ta grupa wkrótce potem się rozpadła i chociaż zacząłem kilka innych, żaden kontrakt z wytwórnią nie wszedł w życie. Żałuję, że nie przyjęliśmy tamtej propozycji. To byłoby świetne nagrać album. W wieku 26 lat uszkodziłem sobie ramię i przez rok nie mogłem grać na gitarze. W tym czasie powróciłem do pisania komedii, seriali i filmów. Powiedziałbym, że pisanie utworów jest moją pierwszą kreatywną miłością, a komedia równie bliską drugą. Te dwie pasje są ze sobą ściśle związane. W odbydwu liczy się poczucie rytmu, słowa i melodia. Nigdy nie przestałem pisać piosenek i miałem szczęście, że Disney zdecydował się załączyć co najmniej jeden oryginalny utwór do każdego odcinka “Fineasza”. Pisanie tekstów dla tego serialu było naprawdę cudowne. Wśród nas było wielu wspaniałych utalentowanych muzyków i tekściarzy, a ja stałem się częścią głównej grupy autorów, którzy tworzyli piosenki w godzinę. Już napisałem kilka piosenek dla “Scooby Doo” i liczę na to, że pozwolą mi pisać więcej, chociaż są trochę nieufni wobec scenarzysty piszącego teksty.

Nie ma to jak ucieczka z miejsca zdarzenia

Bycie scenarzystą seriali animowanych skierowanych do dzieci wymaga wiele cierpliwości, empatii czy czegoś w rodzaju “dziecięcej wrażliwości”. Jak mógłbyś opisać swoją osobowość w kilku słowach? Jakie są najważniejsze wartości w Twoim życiu? 

John Lassiter powiedział coś na temat Pixar, co zawsze przytaczaliśmy w naszej pracy przy “Fineaszu”: “Nie robimy filmów dla dzieci, po prostu nie WYKLUCZAMY ich”. Kiedy miałem dziewięć lat, jak wielu ludzi których znam, znajdowałem naprawdę zabawne rzeczy i filmy. Dorastałem na Monty Pythonie, Woodym Allenie, Melu Brooksie i Marx Brothers. Byli czymś w rodzaju moich sobotnich porannych kreskówek (które oczywiście też oglądałem). “Czy leci z nami pilot?” było po prostu przezabawne. “Wrażliwość” wobec dzieci, w moim odczuciu, znaczy respektowanie ich potrzeb. Szanowanie ich inteligencji, nieogłupianie pewnych rzeczy, zdumiewając się elastycznością dziecięcych umysłów. Dzieci potrafią zaakceptować więcej absurdu, dziwnych i surrealistycznych pomysłów niż dorośli. Wierzę i mam nadzieję, że jestem w stanie trzymać się i zachować dziecięce zdumienie oraz wrażliwość jako dorosły. Mam trzyletniego syna i nie mam problemu z tarzaniem się po podłodze i “bawieniem się” tak jak sam byłem dzieckim. Robienie samochodzików i podkładanie głosu pluszowym zwierzakom oraz tworzenie gier i dialogów z pomocą zabawek i innych materiałów. Ten rodzaj udawania nadal ma dla mnie sens. Co do mojej osobowości, nie jestem chyba właściwą osobą to pytania o tę sprawę. Mogę śmiało o sobie powiedzieć, że jestem kreatywnym rozwiązywaczem problemów. Mam skłoność do bycia empatycznym, co może być wyniszczające, bo stale jesteś bombardowany emocjami ludzi wokół. Jestem odludkiem z natury, nielubiącym za bardzo zgromadzeń i tłumów, pewnie z wielu opisanych wcześniej powodów. Najważniejsze dla mnie wartości to rodzina, muzyka, humor, kreatywność i samotność.

Nadchodzi wiele nowych odcinków "Be Cool, Scooby-Doo!" i wydaje się, że najlepsze dopiero przed nami. Czy mógłbyś zdradzić czego fani Scooby Doo mogą się spodziewać od serialu w przyszłości?

Wierzę, że serial staje się z kolejnymi odcinkami coraz lepszy. Zabraliśmy się do produkcji, zanim ostatecznie zdecydowaliśmy o strukturze show i sposobie jego wykonania. Kiedy tylko znaleźliśmy właściwą strukturę i podejście, realizacja naszej oryginalnej wizji stała się prostsza. To najbardziej napędzana przez bohaterów wersja “Scooby Doo”. Wierzę, że widownia pokocha tą wersję paczki przyjaciół jak nigdy dotąd. Zac i ja ciężko pracujemy na zbudowaniu tych bohaterów w sposób prawdziwy i trójwymiarowy, z różnymi wadami i dziwactwami, mogą oni ewoluować i dorastać w kolejnych sezonach. Ludzie mogą się spodziewać dalszego pogłębiania ustanowionego przez nas rodzaju komedii. Jestem już w połowie pisania drugiego sezonu, chociaż dopiero w tym miesiącu zaczęliśmy emitować pierwszy. Nie chcę na razie nic zdradzać, ale jeśli będziecie oglądać serial i pokochacie bohaterów tak jak my, wtedy obiecuję wam że pokochacie również to co będziemy z nimi robić w kolejnych etapach serialu. 

Czas sprawdzić kim NAPRAWDĘ jest edytor fabuły!

Serial "Be Cool, Scooby-Doo!" pojawi się w Polsce już 28 listopada na kanale Boomerang!

Interview with Jon Colton Barry

I think all of us know "Scooby Doo" at least from hearsay. But do you know that there is a new twelfth version of this iconic animated series? I asked Jon Colton Barry, one of the writers of "Be Cool, Scooby Doo!", some questions about the new show, his inspirations, musical experience and, obviously, how to make children laugh. Enjoy the interview!

Jon Colton Barry: story editor/head writer/guy leaning on a van

You are one of the creators behind "Be Cool, Scooby-Doo!", the twelfth incarnation of Hanna-Barbera's Scooby-Doo animated series, which premiered in the US on October 5th. How did you become a member of the "Be Cool, Scooby-Doo!" crew and what convinced you that it was a good decision?

I first worked with BCSD producer/showrunner, Zac Moncrief, on “Phineas & Ferb,” where we became great friends and respected collaborators. He directed many of my favorite “Phineas” episode and moments that I wrote, including the first Christmas special and the episode which earned the series its first Emmy nomination. Warner Brothers offered Zac the opportunity to reinvent the Scooby Doo franchise and create a version of the series that was “smart and funny” like “Phineas.” There had been some character designs and general ideas floating around, but, otherwise, Zac was given a blank canvass to create the show he wanted. I guess he liked my writing style and general creative approach on “Phineas,” as well as the fact that he and I worked very well together, so he told WB the first thing he needed was to start working with me on building the show from scratch. After the typical total confusion and “Jon Colton WHO?” questions were dealt with to WB’s satisfaction, Zac called me up and asked if I had any desire to create a Scooby Doo series with him. I was free that day, so I said yes. I couldn’t pass up the opportunity to work with Zac again, especially on something as massive as “Scooby Doo,” which had been going strong for 45 years and was an indelible part of generations of childhoods, including our own. I knew Zac respected and had complete confidence in my work and what he wanted was just for me to do what I did, write like me, think like me – and, under his supervision, help create a new Scooby Doo show we would both want to watch. All of that convinced me it was the right decision.

"Be Cool, Scooby-Doo!" was a kind of challenge and experiment for you. The design of the characters has changed a lot and even their personality. Weren't you afraid that there would be too much changes?

It was definitely a big challenge, but that’s what’s fun about it. The “experiment,” if that’s the correct word for it, was seeing how our approach to character and our comedic sensibility would work on something so established. What we discovered, as we learned more about the history of Scooby Doo and the various incarnations, was that “change” was actually the rule, not the exception. Scooby Doo has always changed and been different from series to series. A show about those five main characters driving around in the Mystery Machine solving mysteries is actually NOT what most of the Scooby shows were focused on. Characters were dropped or added, there was Scooby Dum and Scooby Dee and, of course, Scrappy. The paradigm was constantly shifting with the only, real stable element being Shaggy and Scooby. The character designs were already pushed and more cartoony when we got there and, in fact, Zac pulled them back from where they were. In the end, we couldn’t worry too much about how people would react because pandering to others’ expectations is the first step towards creative bankruptcy. We just had to make a show we liked – just like we did on “Phineas.” You have to please yourself and trust your gut – otherwise how do you even know what to write? We understood there would be a strong reaction to the new look, but it was an essential part of our approach. The more cartoony look allows us a larger, wider palate of storytelling and comedy – from broader slapstick to subtle, character nuance. It’s like how on the Simpsons, they can do very silly, funny cartoony things one moment and then make you well up with tears at a poignant moment two minutes later. We wanted that kind of creative freedom. The ironic part of it is that we went back to the original 1969/1970 series as our starting point and returned to the heart of the show, again, those five characters driving from town to town solving mysteries. It’s a very faithful, conservative Scooby Doo in that respect.

Me and the lovely Zac Moncrief plotting how we're gonna ruin everyone's childhood through character designs

Before you started your work for Warner Bros. Animation, you had been working on Disney's "Phineas and Ferb" for six years. How much influence did your experience from "Phineas and Ferb" have on "Be Cool, Scooby-Doo!"?

As I mentioned, I think one of the reasons Zac and I were hired on Scooby was our experience on “Phineas.” That show was, obviously, a huge hit and was beloved by people of all ages. I can’t imagine that didn’t cross Warner Brothers’ minds when we came onboard. I was also very lucky on “Phineas” in that Dan Povenmire (one of its creators) was an old friend and had seen a stage comedy I had written called “Play Things,” which was a very silly, sketch comedy-type show. He liked the writing in the show and made it clear to me that he wanted that tone in the new show he had just sold to Disney, which was “Phineas.” Writing in theater is wonderful in terms of finding your voice and having complete control over your work, which is what I had been doing for the previous five years. I had been able to watch audience after audience react to my work so I was very confident that I could trust my instincts and the audience, AN audience, SOME audience, would enjoy it. It was, of course, very rewarding to see that voice and tone slowly get woven into to the tapestry of unique voices and talent that all the creative people on “Phineas” brought to the show. It just became a part of the show’s DNA. I went on to write a few drafts of the feature film for “Phineas” (that got killed around the same time they decided to kill the series) and that’s when I got the call from Zac – to, once again, just do what I did in my own voice. It’s very rare, I’ve since learned, that a writer gets to bring the entirety of their own voice to a project and be asked not to water it down or alter it to fit in with some already pre-established voice or tone. I also learned so much on “Phineas” from working with so many remarkable talents like Dan, Swampy, Zac, Martin Olson, Rob Hughes, Piero Piluso (my main creative partner on the show) and my fellow board artist/writers like Kim Roberson, Aliki Theofilopoulos, John Mathot, Kaz, Mike Diederich and so many other unique, individual creative people. My experience there was a huge influence because I saw, firsthand, how and why “Phineas” became the big hit show it became. Disney trusted and respected Dan and Swampy, who, in turn, trusted and respected the people they hired – and all of us were simply trying to make a show we genuinely liked and thought was funny, trusting and respecting our audience to feel the same way. Zac and I brought as much of that as WB allowed into making “Be Cool, Scooby-Doo.”

Apart from working as a writer for the animated TV shows, you are also a very talented musician. I heard your songs on Soundcloud and there are really good. Can you tell me something more about your musical career?

Well, I can certainly tell you a lot about my LACK of a musical career. I came from a creative family and multi-discipline creative thinking was encouraged from an early age. My father is a very successful songwriter, so I grew up thinking music was a fairly normal thing to do, although I was actually known as more of a visual artist and cartoonist in grade school. I began taking comedy writing more seriously in high school, ending up writing and starring in a sketch comedy show in my senior year along with a bunch of friends on our local school cable channel. At around fifteen years old I got my first Casio keyboard and began writing songs, which was kind of a silly hobby until I got my first guitar senior year of high school and started taking music very seriously. That’s when the other creative pursuits kinda fell to the wayside and music became my main focus. I started my first band as a singer/songwriter at 19 and we were offered a record contract before ever even playing our first show. I turned down that contract, stupidly believing it was premature and a better one would come along once we started playing in clubs. Of course, that band fell apart fairly soon after and, although I started a few more bands, no other record contract materialized. That’s my only regret, not taking that record contract. It would have been fun to make an album. At 26 I injured my arm and was forced to stop playing the guitar for a year, in which I began to pick up where I left off writing comedy, television and movies. I’d actually say songwriting is my first creative love, with comedy writing a close second. The two are actually remarkable related. They’re both rhythm, lyrics and melody. I never stopped writing songs and was fortunate that Disney decided they wanted at least one original song in each episode of “Phineas.” The songwriting on that show was one of the most enjoyable aspects. There were a lot of great, talented musicians and songwriters and I became a part of the core group of writers who banged out the songs in an hour. I’ve written a few songs for Scooby Doo already and I’m hoping they will allow me to contribute more, although they seem a little suspicious of the head writer also writing songs. 

Technically, 'hit and run' is a form a meddling
    
Being a writer of animated series which are directed at children requires a lot of patience, but also empathy and something like "children's sensitivity". How can you describe your personality in a few words? What are the most important values in your life?

John Lassiter said something regarding Pixar that we’d often quote in the context of our approach on “Phineas,” he said: “We don’t make movies for children, we just don’t EXCLUDE them.” When I was nine years old, like most people I know, I found truly funny things and movies truly funny. I grew up on Monty Python, Woody Allen, Mel Brooks and the Marx Brothers. They were like my Saturday morning cartoons (which I also watched, of course). “Airplane” is just funny. “Sensitivity” to children, in  my mind, means respecting children. Respecting their intelligence, not dumbing things down for them, marveling at how elastic their brains are. Children can accept much more absurd, strange, surreal ideas than most adults can. I believe, I hope, I’ve been able to hold on to and maintain a childlike wonder and sensibility as an adult. I have a three-year old son and I have no problem getting down on the floor and “playing” just like when I was a child. Making cars and stuffed animals talk and create games and stories out of any toys or materials. That level of make-believe still makes sense to me. As for my personality, I’m probably the wrong person to ask. I would say I’m a creative problem solver. I tend to by fairly empathic, which can be crippling because you’re constantly being bombarded by the emotions of those around you. I’m solitary by nature, not liking crowds or social situations very much, probably for many of the reasons stated above. The values most important to me are family, music, humor, creativity and solitude.  

There are a lot of brand new episodes of "Be Cool, Scooby-Doo!" coming and I guess the best is yet to come. Can you reveal what Scooby Doo's fans can expect from the show in the future?

I believe the show gets better and better as it goes on. We really jumped right into production before we’d fully nailed down the show and how we want to make it. Once we found the correct structure and approach, it became easier to realize our original vision of what it should be. This is the most character-driven Scooby series ever. I believe the audience will fall in love with this version of the gang in a way they never have previously. Zac and I worked hard on building these characters into real, three-dimensional humans with flaws and quirks, who can also evolve and grow with the series. What people can expect is a further comedic exploration of what we’ve established. I’m already halfway into writing the second season, even though we’ve only just begun airing the first season this month. I don’t want to give anything away, but if you watch the show and fall in love with the characters the way we have, then I promise you will truly love what we’ve done with them as the series progresses.

Now let's see who this story editor REALLY is!

You can watch new episodes of "Be Cool, Scooby-Doo!" on Cartoon Network from Monday to Friday!